Oj gdy śpiewać się nie chce znaczy, że coś boli, doskwiera...ale w sferze, która jest ponad...wrażliwość naszą śpiewaczą...normalnie smutek jesteśmy w stanie wyśpiewać, radość też...no i naturalnie złość...ale co gdy nie można śpiewać i przyczyny odnaleźć? strucie takie może towarzyszyć i nie chcieć odejść...w naszej głowie siedzi mnóstwo przeróżnych chochlików ..które pochowane w zakamarkach nie dają dojść naszemu sercu do głosu....
....zapomnieć na chwilkę o śpiewaniu...to raz...przewertować siebie to dwa...wstać rano...raniutko z ptakami...to trzy..( im dłużej w łóżku ...tym gorzej dla naszych dla nas...lepiej tylko dla chochlików) ....cztery to...rozpocząć małe rytuały codzienne...mówienia sobie: moja mała kochana :) dziś kolejny dzień, w którym jest tak wiele do zrobienia i w którym odkryjesz wiele ciekawych rzeczy...zaparz herbatkę z imbirem...popatrz na piękny obraz...zdjęcie...bliską osobę ...uśmiechnij się do niej i złapiesz się na tym, że w ciągu dnia śpiewasz...nucisz...posłuchaj siebie wtedy...naturalnie , pięknie...swobodnie...
wtorek, 24 stycznia 2012
wtorek, 15 listopada 2011
muzyka konserwuje...
...jest w niej ...konserwująca doskonałość...naturalna świeżość ...prostota, serdeczność... bo..hmm no przecież płynie prosto z serca... Będąc na warsztatach Olgi Szwajgier zapoznałam ludków, którym te pojęcia ogromnie bliskie są... oczy ich się śmieją...są młode...pragną odkrywać... ręce przekazują piękną energię..a głosy malują dźwięki... Była tam taka jedna Ewa... Ewa gdzież jesteś??? na drugich zajęciach zabrakło Ewy... :) Iskierko, gdzie teraz świecisz?
wtorek, 8 listopada 2011
Ą....ĘĘ.... ROZLUŹNIĆ GŁOWĘ...
Ubierzcie luźne spodnie...koszulkę luźną...rozpuście włosy... zdejmijcie buutyyy ....opuścicie ręce...rozluźnijcie ramiona...ugnijcie kolana...wystawcie język.....zamknijcie oczy...powiedzcie byle co...cokolwiek przyjdzie Wam do głowy...blebujaduna...laalaaa...tak z wystawionym jęzorkiem... byle luźno...byle swobodnie...byle na początek złapać się na niemyśleniu...a potem już się na nim nie łapać podczas śpiewania....zaśpiewajcie piosenki kawalątek w pozycji innej niż przystało robić to na co dzień...oddychajcie swobodnie...delikatnie...czujcie siebie...czujcie swój piękny niepowtarzalny dźwięk...bądźcie nim :) powodzenia!!!!!
piątek, 7 października 2011
PODEJŚCIE GOSPEL
...emocje, stan umysłu, ducha, albo po prostu znajomość własnych możliwości wokalnych pozwala nam na to by śpiewać bez strachu i bez wahania...Cudownie jest posiadać wiedzę, świadomość na temat własnych umiejętności, pozwala nam to osiągać dźwięki swobodnie, z lekkością...pozwala nam odpłynąć muzycznie... jednocześnie dając prawo do popełniania pomyłek.
Dwa tygodnie temu miałam ogromną przyjemność uczestniczyć w warsztatach gospel, prowadzonych przez Wayne'a Ellingtona dyrektora Manchester Sing Out Choir.
Wayne pięknie mówił o śpiewaniu z serca, o śpiewaniu całym ciałem... "odwróć się do swojego sąsiada i powiedz do niego: pomóż mi głośniej śpiewać..." Ludzie pozamykani na siebie nie wiedzieli co począć......ale czy to tak wypada?...myśleli... co inni powiedzą...? (odwróć się i powiedz to głośno, bądźmy sobie wsparciem, dążymy do tego samego...podpowiadał cichy głosik płynący z serca). I udało się efekt był nieziemski!!! wszyscy śpiewaliśmy siebie, w miłości, w radości. To była najlepsza terapia, największa energia jaka przeze mnie kiedykolwiek przepłynęła i najlepsza pobudka : żyj, śpiewaj każdego dnia, rozdawaj muzykę, to jest bardzo naturalne, to potrzeba serca!
Zachęcam wszystkich by spróbowali energii gospel, a ja jutro wybieram się do Krakowa na dłuuuuuugo wyczekiwane warsztaty w Laboratorium Głosu Olgi Szwajgier.
a tu próbka gospel,koniecznie posłuchaj teraz, nie czekaj:)
Dwa tygodnie temu miałam ogromną przyjemność uczestniczyć w warsztatach gospel, prowadzonych przez Wayne'a Ellingtona dyrektora Manchester Sing Out Choir.
Wayne pięknie mówił o śpiewaniu z serca, o śpiewaniu całym ciałem... "odwróć się do swojego sąsiada i powiedz do niego: pomóż mi głośniej śpiewać..." Ludzie pozamykani na siebie nie wiedzieli co począć......ale czy to tak wypada?...myśleli... co inni powiedzą...? (odwróć się i powiedz to głośno, bądźmy sobie wsparciem, dążymy do tego samego...podpowiadał cichy głosik płynący z serca). I udało się efekt był nieziemski!!! wszyscy śpiewaliśmy siebie, w miłości, w radości. To była najlepsza terapia, największa energia jaka przeze mnie kiedykolwiek przepłynęła i najlepsza pobudka : żyj, śpiewaj każdego dnia, rozdawaj muzykę, to jest bardzo naturalne, to potrzeba serca!
Zachęcam wszystkich by spróbowali energii gospel, a ja jutro wybieram się do Krakowa na dłuuuuuugo wyczekiwane warsztaty w Laboratorium Głosu Olgi Szwajgier.
a tu próbka gospel,koniecznie posłuchaj teraz, nie czekaj:)
czwartek, 8 września 2011
Subskrybuj:
Posty (Atom)




